O Wojtku
KAROLINA – mama,
JACEK – tata,
WOJTUŚ – dziecko,
Jesteśmy rodziną.
Wojtuś jest pięknym, inteligentnym chłopcem, ale zmaga się z chorobą. Autyzm wczesnodziecięcy, nie pozwala mu na rozwinięcie skrzydeł i jak mały ptaszek siedzi sobie czasem samotnie skulony bojąc się świata, którego nie może zrozumieć...
Codzienne życie Wojtusia jest radosne, ponieważ dokładamy wszelkich możliwych starań, aby takie było, niestety towarzyszą mu czasem lęki, niepokoje...po prostu strach.
Na początku było normalnie. Pierwsze słowa pojawiły się typowo, około półtora roku po przyjściu na świat, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Niestety, kiedy miał dwa lata, wycofał się. Nie szczebiotał już pogodnie, przestał wołać mamę i tatę - siedział godzinami starając się wprowadzić wszystko w ruch, koła samochodzików, piłki, spadające pokrywki od słoików. Bardzo był tym podniecony, skakał z otwartą buzią popiskując i trzepocząc rączkami - nasz mały Ptasiek. Byliśmy załamani...
Każde z nas coś podejrzewało, myśli się kłębiły - coś wisiało w powietrzu... Jednak milczeliśmy zgodnie, jakby bojąc się, że wypowiadając słowa, sprawimy, że stanie się coś złego.
Kiedy Wojtuś skończył 3 latka, padła diagnoza: Autyzm Wczesnodziecięcy - wyrok, jak na ironię 6 grudnia...
Na żałobę nie było czasu, kilka zaledwie łez, po których dziś nie ma już śladu, no, może chwilami, gdy patrzymy w przyszłość.
Wzięliśmy się solidnie do pracy, usłyszawszy: terapia, badania, leczenie, terapia, szkoda czasu, już niewiele zostało do momentu pójścia do szkoły... Co wtedy???
Staramy się. Zrezygnowałam z pracy zawodowej, chcę czuwać nad wszystkim. Planować, rehabilitować, pomagać synkowi - ogarniać całość.
Wojtuś jest pod opieką Ośrodka Celestyn w Mikoszowie i doktor Brigitte Esser we Wrocławiu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów terapii. Ciężko pracujemy też w domu z pomocą Edytki, dobrego duszka - terapeutki.
Dziś Wojtek powoli zaczyna formułować pierwsze zdania, złożone najczęściej z dwóch wyrazów, częściej się też uśmiecha...
Czasem jest ciężko. Działamy wielokierunkowo – oprócz terapii, bardzo kosztowne leczenie somatyczne. NFZ nie zwraca kosztów, ale jak wszyscy rodzice, chcemy widzieć na twarzy swojego dziecka radość, chcielibyśmy z nim porozmawiać, chcielibyśmy dać mu szansę, żeby poszedł do szkoły podstawowej dla zdrowych dzieci, do klasy integracyjnej a nie specjalnej. Mały jest bystry, ma analityczny umysł, trzeba go nakierować na odpowiednie tory...
Tak, to nasze marzenie!


